Podczas gdy wydawcy wielkobudżetowych gier szykują nas psychicznie na premierowe ceny sięgające nawet 500 zł, mniejsze studia próbują pokazać, że świetna gra nie musi drenować portfela. Takim głosem rozsądku jest Clair Obscur: Expedition 33, które zadebiutowało w cenie 179zł (na PC) i od razu wzbudziło… podejrzenia.
W czasach, gdy nowy Mario Kart czy nadchodzący DOOM: The Dark Ages potrafią kosztować 350 zł w dniu premiery, a wydawcy marzą, by GTA VI wjechało na rynek z ceną 499 zł, ekipa Sandfall Interactive postanowiła zrobić coś odwrotnego. Ich taktyka? Porządna gra za rozsądne pieniądze.

Matthew Handrahan z Kepler Interactive zauważa, że rosnące ceny tytułów AAA mogą otworzyć drzwi dla tańszych, ale przemyślanych produkcji: „Kiedy cena dużych gier idzie w górę, tworzy to szansę na tytuły w przedziale 160–220 zł. Expedition 33 pokazuje, że za taką kwotę można dać graczom pełnoprawne doświadczenie, które nie wygląda jak budżetówka”.
I choć gra zebrała entuzjastyczne recenzje, cena 179 zł wzbudziła u części graczy niepokój. Jak przyznał François Meurisse, COO studia Sandfall Interactive, część społeczności uznała, że za taką cenę gra będzie krótka, niedopracowana albo „za piękna jak na budżetówkę”: „Wiele osób zakładało, że coś jest nie tak – że taka jakość za taką cenę to podejrzana sprawa. Ale nie zmieniliśmy zdania, wiedzieliśmy, co oferujemy”.
Dziś Clair Obscur: Expedition 33 nie tylko cieszy się popularnością, ale ma już otwartą drogę do kolejnych projektów. Meurisse ma nadzieję, że sukces gry pozwoli graczom inaczej spojrzeć na gry spoza półki AAA – szczególnie w czasach, gdy grafika w 4K i ray tracing nie zawsze przekładają się na dobrą zabawę, a portfel zaczyna piszczeć.
Pytanie tylko, czy wielcy wydawcy wyciągną z tego jakiekolwiek wnioski. Bo jak pokazał przypadek Baldur’s Gate 3 – nawet ogromny sukces „niedrogiej” gry często trafia w próżnię, jeśli chodzi o politykę cenową branży.