Od premiery pierwszego Stalkera minęło ponad 17 lat, więc można uznać, że gra ma swoje lata, lecz dzięki oddanej społeczności fanów, wciąż możemy wracać do Zony co rusz odkrywając jej sekrety dzięki autorskim modom czy to oferującym całkowicie nową historię, lub zwyczajnie podbijającą grafikę do dzisiejszych standardów. I na wstępie chcę zaznaczyć, że nie uważam GAMMY za gamingowe magnum opus ale za bardzo ciekawą pozycją do ogrania. W poniższym tekście postaram się to uargumentować, jednocześnie nie słodząc na siłę i starając się w miarę możliwości na obiektywizm.
A Nu Cheeki Breeki I V Damke
Trzeba zaznaczyć, że GAMMA nie jest pojedynczym tworem, lecz zbiorem większych i mniejszych modyfikacji do… samodzielnej modyfikacji Stalker Anomaly. Czyli tak prawdę GAMMA jest nakładką na modyfikację i to nie małą, bo liczącą aktualnie 446 modów.

GAMMA nie wywraca do góry nogami pierwowzoru jakim jest Stalker Cień Czarnobyla, a dodaje nowe elementy i rozbudowuje to, co było nam już dobrze znane. W Anomaly jak i GAMMIE zaimplementowane zostały wszystkie lokacje z trylogii Stalkerskiej oraz te, które zostały wycięte z finalnej gry. Między innymi Martwe Miasto, Generatory czy Cmentarzysko Maszyn.
Duży nacisk został postawiony na gunplay, którego nie powstydziłby się sam Escape form Tarkov, pomimo tego, że w EFT jest on znacząco rozbudowany, to ten w GAMMIE również stoi na wysokim poziomie i jest niezwykle satysfakcjonujący i cieszący oko. Głębi dodaje sam movement z bronią oraz detal typu celowania poprzez celownik/kolimator boczny lub sam laser. Momentami można zapomnieć, że gra się w produkt stworzony przez scenę moderską do gry sprzed 17 lat. Dla osoby która zwraca uwagę na takie detale, bardzo cieszy ten fakt.
Samo udźwiękowienie cieszy ucho. Począwszy od odgłosów walki w oddali, ambientu, muzykę aż po faunę i to, co nie powinno istnieć, a jednak jest w Zonie, czyli mutanty. Nie mam w tej materii żadnych zastrzeżeń.
Modyfikowanie broni i ekwipunku zostało wprowadzone w Stalkerze Czyste Niebo i kontynuowane w Zewie Prypeci. Lecz to, co ma do zaoferowania GAMMA, może spowodować zawrót głowy. Począwszy od możliwości wytwarzania własnej amunicji, części ekwipunku, osprzętu, kończąc na „symulatorze rusznikarza” który pozwala nam rozebrać broń na elementy pierwsze. Przykładowo, posiadając odpowiednie narzędzia możemy wymienić lufę, komorę gazową, język spustowy i naprawić poszczególne elementy lub zastąpić je nowymi. By tego wszystkiego dokonać, potrzebujemy części zamiennych, które możemy kupić u handlarzy, znaleźć w Zonie lub wyszabrować z naszych przeciwników, po uprzednim uszczupleniu ich żywotności.

I tu zaczyna się mój pierwszy zarzut co do Anomaly oraz GAMMY. Wszystko tak naprawdę rozbija się o części zamienne/przedmioty crafterskie oraz narzędzia które są niezbędne do rozwoju naszej broni, ekwipunku i tak naprawdę naszego alter ego w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia. Bez nich, będziemy mieli bardzo utrudnione życie w Strefie. Łapałem się na tym w pewnych momentach, że cały mój gameplay sprowadza się jedynie do szukania narzędzi oraz potrzebnych mi części bez których dalszy progres jest wręcz niemożliwy bez odpowiedniego np. kombinezonu oraz hełmu/maski pozwalającej niwelować promieniowanie czy PSI. W pewnym momencie jesteś w stanie nawet utknąć, gdyż nie masz odpowiedniego sprzętu który odgrywa tu rolę pierwszorzędną. Kolejnym zarzutem może być początkowo sam system crafterski, naprawczy. Potrzeba dłuższej chwili, by zrozumieć mechanikę która za nim stoi i kolejnej chwili, by połapać się jakich przedmiotów potrzebujemy, czym je wyczyścić i naprawić. Przedmiotów jest cała masa, od materiałów tkackich, po płyty stalowe, na drewnie opałowym kończąc.

Oružie ubral
Surwiwal w grze przeszedł liczne zmiany, bodajże już w pierwszych modyfikacjach do oryginalnego Stalkera. Nasza postać musi pić, jeść, spać (jak tamagochi). Lecz w tym przypadku, jedzenie nie regeneruje życia, lecz zaspokaja jedynie głód. Jak w prawdziwym życiu. A pozyskać jedzenie możemy w dwojaki sposób. Albo kupimy i przepłacimy za nie u handlarzy lub sami upolujemy jakiegoś zmutowanego dzika czy innego mięsacza i przyrządzimy go przy pomocy ogniska lub palnika gazowego lub znajdziemy czerstwy chlebek w brudnej, zakurzonej skrzyni gdzieś na końcu bagien.
Należy również wspomnieć, że zmiany dotknęły również naszej żywotności. Mianowicie nie mamy już jednego paska życia, lecz kilka wykresów które przedstawiają stan naszych kończyn, tułowia, głowy. Jeżeli graliście chociażby w Escape from Tarkov, to wiecie o czym piszę. A co w przypadku jak dostaniemy np. w nogę? Nasz sprint będzie mocno utrudniony lub praktycznie niemożliwy jeżeli nie zadbamy o nasz stan zdrowia. By się uleczyć, będziemy musieli zapewne na początku zatamować krwawienie zwykłymi bandażami, by potem podkurować się konkretnymi lekarstwami, o ile jakieś będziemy mieli przy sobie. Kilka razy już przydarzyło mi się podróżować bez odpowiedniego przygotowania i zawsze tego żałowałem, gdy musiałem się opatrzyć lub połatać mojego stalkera. Przeważnie kończyłem jako trup, gdzieś w pobliskim rowie.

To, co nigdy mi nie odpowiadało w Stalkerach, to zbyt duże zintensyfikowanie atrakcji na które trafiamy podczas gry. Co rusz spotykamy jakichś NPCów, wrogie bandy czy dziką zwierzynę, na mutantach kończąc. Idealnym przykładem który pomoże zobrazować to, co mam na myśli to Skyrim i jego co rusz jaskinie, ruiny czy siedliska. Ma się poczucie, że trafiło się do wesołego miasteczka i wszystko wymaga naszej atencji. Co chwila coś do roboty, ani chwili wytchnienia! Ja natomiast wolałbym, by świat był większy, niekoniecznie podzielony na strefy i nieco wyludniony. Lecz mój odbiór może być skrzywiony, gdyż sprawia mi przyjemność przemierzanie Chernarusi w DayZ na piechotę ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Pomijając fakt, że instalacja modów często bywa problematyczna (tak jak w tym przypadku), to sama gra działa stabilnie i stosunkowo płynnie. Zdarzają się oczywiście spadki fpsów lub sekundowe zacinki w bardziej rozbudowanych lokacjach z dużą ilością NPCów, ale jak na taką ilość modyfikacji, gra działa o dziwo całkiem dobrze.
Horošej ohoty
Gra jest niesamowicie immersyjna, każdy kto grał w oryginalnego Stalkera wie, że klimatem ta gra stoi. Dzięki lepszej jakości teksturom i możliwości ustawienia ReShadów pod swój gust, gra wygląda obłędnie. Najbardziej przypadł mi do gustu moment, kiedy pada deszcz, a wszystko wokół autentycznie wydaje się mokre. Tworzy to naprawdę głębię i autentyczność, można się poczuć, jakby się było naprawdę w żyjącym i prawdziwym świecie. Lecz nie zawsze to wszystko zadziała i w pewnych momentach gra wygląda przeciętnie lub jedynie dobrze. Lecz takie momenty zdarzają się rzadko lecz warto o tym wspomnieć. GAMMA nie jest tworem idealnym, gdyż takowe nie istnieją, ma swoje ułomności i nietrafione rozwiązania lecz w ogólnym rozrachunku jest to tytuł który poleciłbym praktycznie każdemu. Zaczynając od fanów którzy zapewne już zaznajomili się z tymże tytułem, po osoby które nie miały tej styczności. Estetyka samej gry jak i modyfikacji mocno przypadłą mi do gustu oraz sowiecki brutalizm i słowiańskie podejście do tematyki post-apo. Dobrej Zony!
Źródło screenów: Własne/mod