Nowy zwiastun Mafia: The Old Country właśnie wjechał na ekran – dosłownie na koniu. I choć trudno nie poczuć lekkiego powiewu Red Dead Redemption 2, ten klimat włoskiej prowincji z początku XX wieku ma w sobie coś unikalnego. Kurz, napięte spojrzenia przed strzelaniną i filmowa surowość – wszystko tu gra, a jednak brzmienie mafijnego echa jest wyraźne i własne.
Zamiast klasycznych pościgów po amerykańskich ulicach lat 40., trafiamy do samego serca Sycylii, gdzie historia mafii jeszcze nie miała eleganckich garniturów i wypolerowanych cadillaców. Teraz są konie, noże, brutalne zasady i stare porachunki. I tak – są też samochody, ale bardziej przypominają grzechoczące maszyny niż luksusowe limuzyny. Fani serii poczują znajome drżenie, ale dostaną zupełnie inny świat.
Zmiana konwencji? Totalna. Z otwartego świata przenosimy się w bardziej skupioną narrację, bliższą klasycznym filmom gangsterskim niż sandboksowej przygodzie. Ale to nie znaczy, że zabraknie akcji – do znanych mechanik dołączają choćby walki na noże, które zapowiadają się na jedne z najbardziej intensywnych momentów w całej serii.
Mafia: The Old Country może i czerpie inspiracje z westernowych klimatów, ale nie próbuje być kopią. To raczej podróż wstecz – do momentu, gdy „honor” i „zemsta” znaczyły więcej niż pieniądze i władza. Dla fanów serii to nie tylko zmiana scenerii, ale szansa, by zobaczyć, jak to wszystko się zaczęło – zanim lojalność stała się kontraktem, a mafia marką.
Po chłodno przyjętej trzeciej części, nowa odsłona wygląda na powrót do korzeni – tych zakurzonych, brutalnych, ale jakże filmowych. Jeśli reszta gry będzie tak dobrze dopracowana jak trailer, może nie tylko dorównać legendzie RDR2, ale pójść obok niej własną, sycylijską drogą.